Tykocin – znaleźć czas; historia, atrakcje, refleksje

To jedno z tych miast, o których mówi się, że „czas się tu zatrzymał”.

To jedno z tych miast, o których mówi się, że „to urocza, sielankowa prowincja”.

To jedno z tych miast, które przewodniki nazywają „hitami”, umieszczają w „top 10″ i utwierdzają (słusznie) w przekonaniu, że „trzeba zobaczyć”.

To jedno z tych miast, do których większość turystów i tak wpada na dwie godziny, bo „więcej nie ma co robić”.

To jedno z najpiękniejszych miast w Polsce.

To Tykocin.

Wszystkie powyższe zdania są prawdziwe.

***

Wiedzieli o tym królowie, biskupi i możni. Tutaj gościli, tutaj odpoczywali, tutaj rządzili. Urzędował tu litewski ród Gasztołdów i słynni Braniccy – autorzy odbudowy i przeobrażenia miasta w „podlaską perłę baroku”, rezydował król Zygmunt August (przeniósł tu nawet arsenał i skarbiec Rzeczypospolitej), władał hetman Stefan Czarniecki, który otrzymał go na własność za swoje zasługi.

Dziś goszczą tu i odpoczywają turyści (rządy pozostawmy władzom). To jedno z tych miejsc, w których na pytanie „a co tam jest do zobaczenia?”, trzeba się mocno zastanowić nad faktem nie co wymienić, ale w jakiej kolejności; czemu nadać priorytet. Czy bardziej cenimy zapach kilkusetletniego drewna domków przy tykocińskim rynku, czy świeżych jeszcze cegieł w odrestaurowanym zamku? Czy przedkładamy monumentalność i przepych barokowego kościoła, czy prostotę i odrapany tynk jednej z największych synagog w kraju? Zabytki czy przyroda?

Na wszystko znajdzie się czas. On zresztą w Tykocinie gdzieś się zagubił, zaczął kluczyć wśród drewnianych chałupek, stukać po bruku i gdzieś się zapętlił, zawiesił i zakrzywił. W tym tykocińskim „zamku”, o którym świadczy graffiti z Kafką.

I nie ma w tym żadnego negatywnego kontekstu, zapachu formaliny ani muzealnej stęchlizny, tak jak „prowincja” nie jest synonimem wsi, biedy, sławojek, „polskości B, C i D”, gumiaków i braku Wi-Fi. Uwielbiam tę atmosferę lenistwa, niespieszności, ufności, szczęścia staruszków chwytających promienie słońca na ławeczce, a zarazem czujnie doglądających wnuków ganiających za piłką, dobroci pana z gondoli kursującej po Narwi, która zabiera „minimum 5 osób, ale jak nikogo nie ma, a państwo czekali, to popłyniemy”, nowoczesności przenikającej mury tak zmurszałe i stare, że pamiętają je tylko encyklopedie oraz opowieści z barów, w których piwo wciąż kosztuje trzykrotnie mniej niż w Krakowie czy Wrocławiu. Tego wszystkiego, o czym wielokrotnie i wielokrotnie lepiej pisał Stasiuk, więc nie będę próbował.

Ogromny Rynek jest świadectwem dawnej świetności miasta. Wydaje się nienaturalnie duży, jak na dwutysięczne miasteczko. Chciałoby się, aby po pstryknięciu palcem zapanował harmider XVII-wiecznego targowiska. Kozy, świnie i kury oznajmiające głośno swą niegotowość na śmierć, turkot wozów splatający się z dźwiękami katarynki, odszpuntowywane beczki, przesypywana sól, darte tkaniny, ostrzone noże, piski dzieci i targi dorosłych. Polacy, Żydzi i Rusini.

Gmina żydowska była niezwykle liczna (w XVII-XIX w. ich liczba wzrosła od ok. 1500 osób do ok. 3500, co stanowiło 60-70% ludności). To dla nich w połowie XVII wieku – w miejscu starej, drewnianej – zbudowano imponującą synagogę. Była drugą, największą i najokazalszą bożnicą w Koronie Polskiej, po krakowskiej. Zniszczona po II wojnie światowej, dziś zachwyca szczególnie muzealnymi zbiorami judaików oraz wnętrzami (okazała bima, zdobiony Aron ha-Kodesz, barwne polichromie), choć oczywiście daleko jej do barokowego przepychu kościoła Świętej Trójcy.

Wielka Synagoga w Tykocinie została laureatką plebiscytu na „7 nowych cudów Polski” National Geographic Traveler w 2013 roku. Przed synagogą brodaty artysta zachęca do kupna swoich rzeźb, a odwiedzający kręcą głowami, choć to może oznaka niedowierzania własnym kubkom smakowym po wątróbce w sosie miodowym z rodzynkami czy cymesie z szynki wołowej, z marchwią i bakaliami (oczywiście na miodzie!) w restauracji Tejsza serwującej żydowską kuchnię.

Niedowierzanie budzić może też odrestaurowany zamek. Nieco kiczowaty, pachnący nowością, choć jego historia sięga XV wieku. Zygmunt August trzymał w nim królewskie dobra, umierał podczas potopu szwedzkiego Janusz Radziwiłł, gościli Władysław III Waza i car Rosji Piotr I, a August II Mocny ustanowił Order Orła Białego.

Pomnik orła zrywającego się do lotu wita wjeżdżających do Tykocina. Upamiętnia stworzenie w małym miasteczku na Podlasiu najstarszego i najwyższego odznaczenia państwowego Rzeczypospolitej Polskiej, nadawanego za znamienite zasługi dla kraju. Z pewnością gdyby istniał podobny order honorujący miasta, Tykocin by go otrzymał.

Ps. Polecam również wizytę w wiosce bocianiej Pentowo, bo naprawdę pozwala zrozumieć, dlaczego to symbol polskości oraz w Kiermusach (szczególnie podczas targu staroci, bo możecie wśród artefaktów znaleźć to, o czym nawet nie pomyśleliście).

49 comments on “Tykocin – znaleźć czas; historia, atrakcje, refleksje
  1. byliśmy wieksza grupą w Tykocinie na początku września
    wszystko było w najlepszym porządku za wyjątkiem pomnika Stefana Czarnieckiego
    wstyd dla konserwatorów zabytków, chyba z Białegostoku pomnik wymaga oczyszczenia co najmniej oraz odnowienia płotu okalającego go metaloplastyka „też nie jest wieczna”
    rzeczywiście miasteczko z urokiem niestety mało znane /obecnie/ w Polsce

    • Białowieża jest wyjątkowa w Europie może być bardziej popularna niż Zakopane bo wiele miejsc na świecie ma wyższe góry większe jeziora cieplejsze morza i atrakcyjniejsze plaże i zabytki dlatego w Polsce lepiej nastawic się na turyste niemasowego który doceni wyjatkowosc w Europie np., Bialowiezy (ostatnie 50 km2 lasu naturalnego z ostoja żubra) splywy kajakowe np. Biebrza czy Narwia (polska Amazonka jedne z ostatnich nieuregulowanych rzek) itp,. bo inne kraje maja starsze zabytki lepsze morza wyższe góry itp.

      NA MAZURACH SEZON TRWA TYLKO KILKA LETNICH DNI W BIAŁOWIEŻY CAŁY ROK BEZ WZGLĘDU NA POGODĘ DLATEGO MASOWA TURYSTYKA NIE JEST TAK DOCHODOWA JAK EKOTURYSTYKA

      Masowa Turystyka upadla w POLSCE kiedy okazało się ze taniej można spedzic czas np. nad ciepłym mozem we Włoszech z gwarancja słonecznej pogody

      Dzis troche wypromowali np. Mazury – Augustów ekolodzy i Rospuda

      Na Mazurach albo np. Augustowie można może wypic piwo / rejs statkim zaglowka/ dla bogatszych narty wodne – wszystko tylko w kilka slonecznych dni w roku

      natomiast w Białowieży – prawdziwej stolicy turystycznej POLSKI atrakcji jest na kilka dni i nie tylko kiedy świeci słońce w lecie, W ZIMIE, JESIENIA WIOSNĄ GDY PADA DESZCZ SNIEG ITP. ze względu na przyrodę (zwiedzanie rezerwatu ścisłego z przewodnikiem, pokazowe zagrody zwierząt, kilka szlaków turystycznych pieszych rowerowych, muzeum Parku Narodowego, wycieczka na Białoruś, obok zalew Siemianówka, zabytki kultury, przejazd kolejka wąskotorową, – wszystko na co najmniej kilka dni o każdej porze roku bez względu na pogodę a nie przestrzały model masowej turystyki przynosi to tez więcej zysku

    • Ha! A Podlasie to nie fragment Polski?

      Jak w dowcipie – na ulicy działają 3 zakłady szewskie:
      1. Najładniejszy, widać że się powodzi – a nad nim szyld „najlepszy szewc w Polsce”
      2. Witryna trochę gorsza, bardziej obdrapana – a nad nim szyld „najlepszy szewc w mieście”
      3. Najgorzej wyglądający, obdrapana witryna, jedno okno zbite – a nad nim szyld „najlepszy szewc na tej ulicy”

  2. Witam!
    Zdjęcia jakościowo przeciętne, całe szczęście, że Tykocin się sam broni swoim wyglądem,
    Te 250 tys. wejść na bloga, to tylko chyba dzięki Onetowi.
    Wiadomo, u Was tylko klikanie się liczy a nie treść. Spróbuj sam, bez niczyjej pomocy tak wypromować bloga.
    …A fotki z Tykocina widziałem ładniejsze.
    Pozdrawiam!

  3. Znam Tykocin od 1965 roku, byłam od początku zauroczona tym miejscem. Pokochałam to miasteczko i kilka w nim osób.Nie mogę się z jednym pogodzić, brakuje mi pięknych drzew na rynku, paskudny huragan je powyrywał. I brakuje mi kieratu na podwórku u Otyli, mieszkałam tam w czasie wakacji. Tykocin na zawsze pozostanie w moim sercu.

  4. Byłem kilka lat temu – podzielam Twoje zdanie, klimat jak nigdzie, miałem wrażenie, że to miasteczko bez mieszkańców, idealne miejsce do nauczenia się historii Polski w jej bardzo bolesnej i nieznanej części. Z jednej strony w Synagodze liczne relacje jak tykocińscy Polacy pomagali Niemcom eksterminować Żydów, z drugiej ostentacyjne zachowanie żydowskiej młodzieży przywożonej tu autokarami wyraźnie wskazujące, że czują się „narodem wybranym”. W „Tejszy” polecam cymes! Co ja mówię, to cymes nad cymesy jedna porcja na trzech i pełne szczęście :-) Pentowo godne polecenia (pilotowała nas para dudków :-) Kiermusy przereklamowane i diabelnie drogie – lepsze pierogi robię za 10% ceny.
    Tak czy inaczej – region Polski niedoceniany (poza Białowieżą) a na pewno warty „przeżycia”.
    Pozdrawiam

  5. No i jeszcze jedna rzecz,bardzo ważna dla zwiedzającego Tykocin…..publiczny szalet,czyściutki,zadbany. To bardzo rzadki obiekt nie tylko w takich miejscowościach ale i w miastach wojewódzkich.
    W niedalekim Knyszynie,królewskim mieście,przed magistratem dumnie pręży swoją pierś Zygmunt August. Z dumą o historii tego miasteczka opowiadają jego włodarze. Jednak aby zaspokoić najpilniejszą potrzebę fizjologiczną….należy udać się do Tykocina.

  6. Wszystko to prawda, byłem we wrześniu i potwierdzam. Widziałem kawał historii Rzeczpospolitej, pięknej i zarazem tragicznej. Przeurocze miasto nad piękną Narwią. Na pewno będę tam wracał…

  7. Byłam, jadłam wątróbki na miodzie, bo chciałam spróbować kuchni żydowskiej, a ta potrawa wydała mi się absurdalna. Niebo w gębie. Tykocin cichy, leniwy, spokojny. Marzenie! Cudo!. Kiedy tam znowu będę, nie wiem. To jakoś nie po drodze

  8. Moze tam i fajnie, ale jak jest cieplo. Bylem ostatnio tam w styczniu: wieje, mroz, i szaro. No, restauracja fajna kosciol i synagoga ciekawa. Podstawowy problem atrakcji turystycznych w Polsce to brak animacji , z wyjatkiem wiosny i lata. I jest to niczyja wina, po prostu jest za zimno. Slonce zima pozwala jedynie na 6scio godzinny tryb zycia. Chociaz ostatnio duzo sie zmienilo. Bardzo mi sie podoba moda na tradycje. NAjbardziej szokujacy jest widoczny wszedzie poscig za zachodnim trybem zycia, ale to chyba tez nie nasza wina, chyba nieda sie przed tym uciec. Fajnie ze nie mamy Euro, przez to mozemy pokazac, ze mamy wlasny rozum i sami mozemy sobie poradzic. Z calym szacunkiem dla fotografa i autora tekstu.

  9. świetny tekst i w 100% się zgadzam – Tykocin jest niezwykły tymi swoimi kocimi łbami wiodącymi do synagogi, mostem, kościołem, drewnianymi domkami, rzeką, klimatem sprzed stuleci. Jako mieszkanka Podlasia lubię tam zaglądać :) pozdrawiam

  10. Byłam na wycieczce, przyznam że bardzo ładne miasteczko :) Mam także zdjęcia z synagogi których tu jakoś nie zauważyłam. Są tam także ruiny starego żydowskiego cmentarza, i pomnik utworzony za czasów PRL , żałuję że w połowie zwiedzania rozładował mi się aparat, choć wspomnienia i tak zostaną : p

  11. Świetny, zachęcający opis. Aż się chce wsiadać do auta i jechać! Brakuje tylko przysłowiowej „kropki nad i”. Zlokalizowania na mapie Polski. Można, oczywiście, wpisać nazwę na Google i szybko znależć, ale przy okazji tak wielu informacji ta jedna byłaby dodatkową zachętą.

  12. Pierwszy raz byliśmy w Tykocinie w 1988, potem jak tylko byliśmy w pobliżu to choćby na chwilę. Tak sobie obiecujemy, że pobędziemy tam jakiś tydzień – może w przyszłym roku?

  13. miasteczko piękne. Ale może pokazać na zdjęciu również stary cmentarz żydowski ? Dziś akuratnie dobry dzień na takie zdjęcia ? Wówczas będzie naprawdę widać jak ,,piękny” jest Tykocin i jak ,,dba” o tradycję !
    Śmiało ! Wstydzimy się swojej przeszłości ?

  14. Witam.W Tykocinie nigdy nie byłam.Ze zdjęć widzę że podobne do naszego klimatycznego ,kameralnego Starego Sącza.Z niską zabudową domów,wąskimi uliczkami i zakonem od 700 lat zamkniętym za potężnymi murami.W takich miasteczkach można odnaleźć siebie i za to je uwielbiam.

  15. A ja tam się urodziłem , tam chodziłem do podstawówki , o chrzcie i komunii św . nie wspomnę.Mieszkam 20 lat za granicą a w Tykocinie jestem co roku , i co ?? i nic ! za każdym razem jest tak jak bym był tam pierwszy raz ! ten urok , atmosfera spokoju , zabytki… cholernie zazdroszczę mieszkańcom … że ja tam nie mieszkam.

  16. mieszkałam przez 19 lat kilka kilometrów od Tykocina…nigdy tam nie byłam,od 10 lat mieszkam na śląsku…w najbliższych miesiącach na pewno odwiedze to miasteczko…szkoda że tak póżno.

  17. Przyjechałam na Podlasie z Zielonej Góry, kupiliśmy z mężem domek kurpiowski koło Nowogrodu. Jest tu niebywale pięknie i jakby trochę dziko. A te kapliczki i krzyże przy każdym domu, a ta wijąca się jak wstążeczka Pisa, a rozlewiska Narwi, a krajobrazy, a malownicze drewniane domki, mnogość ptactwa. Przecudnie. No i jeszcze te piękne zimy, prawdziwe, mroźne i śnieżne. Do Tykocina wybierzemy się na wiosnę, w pobliżu odbywają się co miesiąc targi staroci w Kiermusach. Chciałabym znaleźć miejsca do zwiedzania ale to nie takie łatwe, w internecie mało. Dziękuję za fotki i zachętę. Pozdrawiam cieplutko.

  18. Raz w roku robimy sobie wyprawę w takie miejsca w Polsce, których dotychczas nie znaliśmy i w tym roku było to Podlasie. W tym Tykocin, który widzieliśmy pierwszy raz w życiu i zauroczyliśmy się tym miasteczkiem aż po same uszy. Mieszkaliśmy niedaleko, więc wracaliśmy tam chyba z 5 razy. Spokój, cisza, niesamowity klimat miasteczka z białymi domkami, brukowaną główną ulicą, synagogą, rewelacyjną Tejszą, knajpką u alumnów z jaskółkami nad oknami …. Polecam dodatkowo podjechać kilka kilometrów i pochylić głowę w Lesie Łopuchowskim – tam jest miejsce zamordowania wielkiej grupy Żydów Tykocińskich w 3 olbrzymich dołach – grobach… Robi wrażenie.
    A z weselszych spraw – bardzo lubię serial „U Pana Boga…” – całkiem sporo scen było kręconych w Tykocinie i w wielką frajdą oglądam teraz te filmy, wyłapując „tykocińskie” sceny.
    A propos Knyszyna – tam rzeczywiście jest spory problem z miejscami „odosobnienia” – jedyne takie znaleźliśmy bodajże w urzędzie miejskim :-)
    A Podlasie należy koniecznie mocno rozreklamować turystycznie – z pewnością jest tego warte, bo to piękne miejsca (stanowczo polecam też Supraśl i Kruszyniany oraz rozlewiska nadbiebrzańskie).
    pozdrawiam

  19. Tykocin ze swoim sztucznym, prywatnym zamkiem jest teraz raczej śmieszny niż tajemniczy i zadziwiający – jako, że jestem z podlasia i nie chcę żeby przyjeżdżali tutaj warszafiacy i inni nowobogaccy uznający Nas za skansen nie napiszę wam gdzie są te miejsca

  20. Tez potwierdzam ze to piekne magiczne miejsce .Bylam tam dwa razy i napewno bede jeszcze ta miejscowosc jest tajemnicza ,polecam ją osobą o skolatanych nerwach ale nie tylko .Trudno opisac jest słowami to co czuje sie tam .Okolice tez sa tam piekne i warte poznania ich, polecam szczerze .Ja juz marze znowu tam byc i cieszczyc sie chwilą spacerow .

  21. Dziękuję za ten tekst, przywołał moje wspomnienia i dopełnił to, czego nie zdołałam dostrzec. Trzy dni w Kiermusach, Tykocinie i Supraślu i nie chce się zapomnieć i nie da się zapomnieć. Miejsca magiczne, piękne, ciepłe, ciche, miasteczka cudownie ospałe. Budząc się w drewnianym domku opalanym glinianym kominkiem widok, który nastrajał na cały dobry dzień. Pyszne jedzonko, domowe nalewki, dżemy, sery i okolica jak z bajki. W towarzystwie żubrów i leniwej Narwi, w osłonie przyrody czas się zatrzyma, pozostanie na zawsze we wspomnieniach. Tykocin urokliwy z klimatem. Żal mi tylko, że nie posmakowałam żydowskich smakołyków, o których piszesz. W Supraślu polecam Muzeum Ikon. Genialny projekt, fascynujący, niezwykły. Muzeum, które jest spektaklem dźwięku i światła z jedną z najbogatszych w Polsce kolekcją ikon. Zasłużyło na miano laureata w konkursie Wydarzenia Muzealnego Roku. Daleko, ale tam się chce powracać. Warto promować takie prawdziwe i niebanalne miejsca.

  22. Portal „ Tykociner” zaprasza do współpracy!

    Portal „Tykociner” to niezależna inicjatywa społeczna, której celem jest popularyzacja krajobrazu kulturowego Tykocina, a także zapoczątkowanie wielowymiarowej dyskusji na temat współczesnego kontekstu tego miasta. Zadaniem portalu „Tykociner” jest wywołanie głębszej refleksji na temat etosu współczesnej kultury małomiasteczkowej. Portal tworzą Tykocinerzy, a więc ludzie, którym Tykocin jest po prostu bliski, w których budzi emocje. Niezależnie od miejsca zamieszkania… Zapraszamy do kontaktu z naszą redakcją i nadsyłania różnorodnych refleksji związanych z Tykocinem!

    Zapraszamy do zajrzenia na nasz portal: http://www.tykociner.net http://www.facebook.com/tykociner

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook