Kolombo – lekcja geografii

Jednym z ulubionych seriali mojego dzieciństwa był „Columbo”. Niski, krępawy porucznik o chropowatym głosie wrył mi się w pamięć równie dobrze jak Dennis Farina z „Crime Story”, chociaż wspomnienia tych kryminałów są zdecydowanie mniej wyraziste niż znacznie młodszych „Miami Vice”, „Gliniarza i prokuratora” czy „Nasha Bridgesa”.

Columbo kojarzył mi się tylko i wyłącznie z niezbyt przystojnym policjantem, w sfatygowanym prochowcu zarzuconym na białą koszulę i krawat, który zapędzał adwersarzy w kozi róg, by dobro i prawda zawsze triumfowały, co dla kilkuletniego chłopca było najważniejsze.

Kilka lat później zorientowałem się, że „kolombo” nie musi zawsze przywoływać twarzy Petera Falka. – Jakie miasto jest stolicą Sri Lanki? – spytała pani na lekcji geografii. „Kolombo”. To samo, ten sam, a jednak inny. Nie wiem czy to konotacja z legendarnym serialem, czy ta niezwykła dźwięczność, potrójna okrągłość, ooo om bim bom sprawiły, że nazwa utkwiła mi w pamięci na zawsze.

Kolombo stanęło razem z Tegucigalpą, Antananarywą, Montevideo i Burkina Faso w geograficznym szeregu dziwactw, potworów z odległych krain i powtarzających się haseł w krzyżówkach. Kilkanaście lat temu nie sądziłem, że kiedyś przyjdzie mi zobaczyć Kolombo na własne oczy.

Widok na Kolombo z Mount Lavinia

Stolica Sri Lanki… Stop. Siadaj, pała! Od 1982 roku administracyjną stolicą Sri Lanki jest Sri Jayawardenepura Kotte – miasto satelickie położone kilkanaście kilometrów od centrum Kolombo, właściwie jedna z jego dzielnic. Tej zmiany nie zauważył chyba nikt, nawet organizatorzy i uczestnicy olimpiad geograficznych wyczuleni na podchwytliwe pytania o Ałmaty, Astanę, Lagos i Abudżę. Lankijczycy zwrócili uwagę zapewne dopiero, gdy na wysepce w Kotte postawiono imponujący budynek parlamentu autorstwa słynnego architekta Geoffrey’a Bawy. Kolombo (Colombo) pozostaje wciąż siedzibą wielu urzędów, instytucji oraz stolicą biznesową. Wróćmy zatem do lekcji.

Stolica Sri Lanki przypomina poniekąd ubiór porucznika z Los Angeles, choć raczej to biała koszula przykrywa stary płaszcz. Kolombo wznosi się, wspina, nadyma i puszy. Wieżowce, apartamentowce, galerie handlowe (otwarty kilka dni temu House of Fashions czyli sześć pięter ciuchów, elektroniki i przyjemności to największy shoping mall w kraju i ponoć jeden z największych w całej Azji Południowo-Wschodniej), dźwigi. Kolombo od miasta podobnej wielkości w sąsiednich Indiach dzieli niemal wszystko – przejścia dla pieszych, równo przystrzyżone trawniki, uporządkowany chaos, brak rikszarzy, żebraków, krów na środku drogi i stert śmieci.

Miasto podzielone jest na 15 dzielnic administracyjnych oznaczonych kolejnymi numerami. Jedynkę stanowi Fort. Nazwa zachowała się w odróżnieniu od twierdzy postawionej przez Portugalczyków i później Holendrów. O potędze współczesnego Fortu stanowią port, siedziby prezydenta, ministerstw, banków i lankijskiego World Trade Center (152-metrowe bliźniacze wieże są siedzibą giełdy i wielu korporacji).

Hinduistyczna świątynia Murugana

Jedynka sąsiaduje z podwójną jedynką. Dystrykt 11 (Pettah) to zupełnie inne, chyba bardziej prawdziwe, życie. Pettah to wielki bazar, na którym – między szyldami Manchester, Konica Samarasinghe Opticians i Nasren Rooms – spotykają się Syngalezi, Tamilowie i Europejczycy. Ekrany laptopów zastępuje potęga słowa, uśmiechy, gesty, zachęty, czułości; gra pozorów niezależnie od tego czy handlujesz tkaninami na sari, telefonami komórkowymi, ananasami, gwoździami czy cynamonem.

Kto ceni sobie zdolność cynamonu do regulacji poziomu cukru i cholesterolu, lepiej żeby nabył go w Pettah, chociaż to dzielnica 7 nosi nazwę Cinnamon Gardens. Cynamonowe Ogrody są jednak wyjątkowo elitarną, rezydencjonalną dzielnicą Kolombo z licznymi ambasadami, instytucjami i uniwersytetem. Najbardziej charakterystyczną budowlą jest tu Independence Memorial Hall. Przycupnięta wśród boisk do krykieta i rugby Sala Niepodległości powstała w 1948 roku dla uczczenia końca panowania Wielkiej Brytanii. Między zdobionymi kolumnami przechadzają się zakochane pary, a dziesiątki kamiennych lwów i „ojciec narodu”, pierwszy premier niepodległego Cejlonu, Don Stephen Senanayake spoglądają na dziesiątki studentów rozgrzewających się w rytm Lambady…

Independence Memorial Hall

***

Warto zobaczyć:

- nadmorska promenada Galle Face Green

- meczet Jami Ul-Alfar

Buddyjska świątynia Seema Malaka

- buddyjska świątynia Seema Malaka (projektu Geoffrey’a Bawy) na jeziorze Beira

- hinduistyczna świątynia Murugana

***

Kolombo nie jest oczywiście tylko pięknym, nowoczesnym miastem. Sporą część 2-milionowej aglomeracji stanowią ubogie dzielnice o fatalnej infrastrukturze, a całe miasto stoi w korkach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook