Jak wszedłem na panamski Giewont czyli India Dormida i inne atrakcje El Valle de Anton

Jezus kiwał głową miarowo w rytm piszczących hamulców, ostrych zakrętów i latynoskiego popu, który cały czas wylewał się z głośników równym strumieniem, jak kolejni pasażerowie z naszego busika. Kierowca zatrzymywał się na 3 sekundy, choć i tak pewnie był zły na siebie, że nie może wyrzucać ludzi w biegu, ale wszyscy trwali niewzruszeni uczepieni swoich miejsc.

Nawet po odbiciu z Panamericany, nie zmienił się stopień bliskości ciał pozostając w górnej strefie stanów bardzo wysokich. Zmieniał się natomiast powoli krajobraz. Brunatno-czerwona ziemia przetykana kolczastymi zaroślami i niską trawą ustępowała miejsca zieleni lasów, a droga pięła się zakosami w górę, by po osiągnięciu południowej krawędzi, dość gwałtownie zjechać w dolinę. Dolinę Antoniego. El Valle de Antón.

***

Anthony nie ma nic wspólnego z Antonem, ponad to, że wybrał to miejsce jako swój azyl. Młody architekt uciekł tu przed zgiełkiem 1,5-milionowego Panama City. Wynajęcie małego domku kosztuje go i tak znacznie mniej niż niewielka klitka w stolicy. Do pracy potrzebuje tylko internetu, a spokoju gór i dżungli nic mu nie odbierze. Może poza Janis.

Tony z Janis i Jose na szczycie La India Dormida

Tony z Janis i Jose na szczycie La India Dormida

- Tak, imię dostała po niej, bo jest strasznie niepokorna – tłumaczy Tony podczas przejażdżki jeepem po okolicy, gdy z głośnika leci Try i Kozmiczny Blues, a z tylnego siedzenia przygląda nam się ruchliwa czarno-biała kundelka.

Życie na ulicach El Valle de Antón pędzi podobnie, jak my z prędkością 15 km/h. Albo nawet wolniej. Ktoś komentuje cenę bananów na targu, ktoś narzeka, że zabrakło już empanadas, dwóch mężczyzn pije piwo na ławce, dwójka turystów wychodzi z hostelu Tucan; tłoczniej tylko przed supermarketem. Sześciotysięczna miejscowość nigdzie się nie spieszy; pięknie jest tu zawsze. I dlatego, oddalona od Panama City o 120 km, mieścina jest od lat popularnym celem weekendowych wypadów mieszkańców stolicy. Wielu z nich, w tym politycy, pobudowało tu swoje letniskowe domy.

- Pamiętam, jak 10 lat temu do naszego sklepu ludzie zjeżdżali z gór na koniach – westernową opowieść snuje Allan, z pochodzenia Chińczyk, którego rodzina założyła pierwszy w El Valle supermarket. – Zmiany następują, choć nie widać ich z dnia na dzień. Złote żabki kiedyś były we wszystkich okolicznych rowach, dziś zobaczyć je można tylko wysoko w górach lub tutejszym zoo – smutnieje.

Allan studiował hotelarstwo w Zurychu, a później spędził 1,5 roku w podróży po Azji Wschodniej i Ameryce Północnej, ale cały czas uwielbia El Valle. – Jest jak w Boquete, ale nie ma tylu ludzi – tłumaczy „wyższość” rodzinnych stron nad jednym z najpopularniejszych górskich regionów w Panamie, słynącym z wulkanu Baru i plantacji znakomitej kawy.

A złote żabki (łac. Atelopus zeteki), endemiczny gatunek kilkucentymetrowego płaza wydzielającego przez skórę silne toksyny można zobaczyć, wraz z ocelotem, małpkami i tapirami, w zoo El Nispero. W kilkutysięcznej mieścinie atrakcji nie brakuje. Jest farma węży, przejażdżki konne i rowerowe, gorące źródła, wycieczka w koronach drzew, ogród orchidei, muzeum, nierozszyfrowane petroglify La Piedra Pintada, wodospady i szlaki górskie.

Wyjątkowe jest też samo miasteczko. Położone jest… w kalderze wulkanu El Valle. Jego promień wynosi 6 km i uznawany jest za drugi największy na świecie zamieszkany wulkan. Najlepiej przekonać się o tym, zaglądając mu do środka.

Dolina potoku w okolicach El Valle

Dolina potoku w okolicach El Valle

***

Po 5 minutach pot lał się z nas strumieniami. Było gorąco i wilgotno, a śliska ścieżka (zalecam ostrożność zwłaszcza po deszczu) pięła się ostro do góry. Tylko Janis wyglądała rześko i pędziła pierwsza, a ja, Tony i Jose mozolnie ciągnęliśmy się za nią w leśnym tunelu. Wejście na Śpiącą Indiankę zajmuje ok. 45 minut, a widok ze szczytu jest wspaniały.

Widok na El Valle de Anton ze szczytu La India Dormida

Widok na El Valle de Anton ze szczytu La India Dormida

Naocznie przekonać się można, że El Valle de Anton jest otoczone wysokimi, górskimi krawędziami krateru. Ku północy ciągną się początkowo zalesione góry, opadające powoli ku nie tak odległemu znów Morzu Karaibskiemu.

Widok na północ ze szczytu La India Dormida

Widok na północ ze szczytu La India Dormida

La India Dormida przypomina kształtem nasz rodzimy Giewont i tak, jak on posiada swoją legendę. Flor del Aire była córką Urraki, wielkiego wodza walczącego przeciw konkwistadorom. Nieszczęsna zakochała się w jednym z najeźdźców, nie odwzajemniając uczucia Yavariego, znakomitego wojownika swojego plemienia. Odrzucony Yavari popełnia samobójstwo na oczach księżniczki, skacząc ze skał, a Flor udaje się w smutną tułaczkę, by niedaleko morza umrzeć z żalu, a poruszone jej historią góry przybierają kształt Indianki.

La India Dormida widziana z centrum El Valle de Anton

La India Dormida widziana z centrum El Valle de Anton

***

Informacje praktyczne:

Gdzie spać: w dolinie El Valle jest spory wybór noclegów w hotelach, hostelach czy kempingach. Jedna noc w hostelu kosztuje ok. 10-15 dolarów. Listę miejsc i wiele innych informacji można znaleźć np. tu: www.el-valle-panama.com

Ceny: bardzo przystępne, podobne lub niższe od polskich (walutą jest dolar amerykański. Reszta z dolarowych banknotów wydawana jest w monetach centavos składających się na 1 balboa); butelka wody – ok. 1$, piwo w puszce (0,33 l) – 0,5-0,7$, chleb tostowy – 1,3$, obiad w barze lub taniej restauracji – 2-5$.

Jak dojechać: do El Valle kursują często dość wygodne autobusiki z dworca Albrook w Panama City; bilet w 1 stronę – ok. 5$, podróż zajmuje 2,5 h. Do Panamy najwygodniej dostać się liniami KLM przez Amsterdam (bezpośredni lot ok. 10 h), gdyż oszczędza to perypetii i przesiadek w USA.

Język: oczywiście hiszpański, ale sporo osób mówi po angielsku.

Bezpieczeństwo: El Valle jest b. bezpieczne; rozsądek i uwagę należy zachować w Panama City; wiele dużych osiedli to mało przyjemne slumsy, lepiej nie chodzić samemu po zmroku (zapada ok. 18.30) nawet w Casco Viejo.

Ps. Przepraszam za długą przerwę w pisaniu, ale byłem miesiąc w podróży, którą poprzedzały święta i gorący okres przedwyjazdowy. Obiecuję poprawę :)

3 comments on “Jak wszedłem na panamski Giewont czyli India Dormida i inne atrakcje El Valle de Anton
  1. Paweł właśnie Antony mi powiedział, że był u niego niejaki Paweł Polak, który pisze blog jak i ja. Nie pamiętał nazwiska ani strony, ale nie było trudno Cię odnaleźć. Za to pamiętał dobrze złocisty polski napój, którego jeszcze resztki ma:) Pozdrawiam z El Valle. Jutro ruszamy na India Dormida.

    • Cześć,
      przepraszam, że dopiero dziś :) To nie przypadek – Tony prowadzi tam niemal przytułek ;) Jedno z najprzyjemniejszych doświadczeń CouchSurfingowych i podróżniczych. Cudne miejsce. Czułem się tam znakomicie, a Anthony, Jose i Allan to przecudni ludzie. No i Janis :) Przecudny nie-ludź ;)
      udanej podróży!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook