Zatoka tylko dla siebie – krótka wizyta w parku Abel Tasman (atrakcje i informacje praktyczne)

Zostawiłem za sobą szum Kaiteriteri – piękną plażę, ostatnie knajpy, hostele dla backpackerów. Kaiteriteri dźwięczy w uszach cudnie, jak śpiewająca wachlarzówka (ang. fantail / maor. Pīwakawaka), których świergotem rozbrzmiewa nowozelandzki busz. Kaiteriteri też niestety szumi. Przyjeżdżają tu autobusy, nie brakuje młodych podróżników, są bary z promocjami „dwa w cenie jednego”. Za miasteczkiem jednak powoli kończy się świat. W Nowej Zelandii to całkiem częste uczucie. Czujesz, że za zakrętem nie będzie już nic, że zobaczysz wielką przepaść i nasz świat – kulę lub dysk płynący na grzbiecie wielkiego żółwia (choć tutaj byłaby to raczej wielka owca).

Kaiteriteri

Kaiteriteri

Droga pnie się jeszcze kawałek pod górę, by po kilku kilometrach się rozmyślić, machnąć na to wszystko asfaltową łapą, powiedzieć „pieprzyć to, przecież na dole jest fajniej” i zjechać gwałtownie do morza. Przy skrzyżowaniu urocza budka przydrożnego sprzedawcy szparagów „dziękuje nam za szczerość”, a mieścina kończy się równie szybko, jak się zaczęła. Na wjeździe do Marahau na powitanie wyciągają ku mnie swoje maszty łódki wyciągnięte na mieliznę. Tkwią tam, jak wieloryby lub foki wyrzucone na plażę. Machają płetwo-masztami, prosząc o pomoc.

W Marahau świat kończy się już zupełnie. Droga wchodzi na teren prywatny, by później – między zalesionymi wzgórzami – zniknąć zupełnie. Transportem pozostają własne nogi lub wynajęty kajak czy łódź (aquataxi). Jest restauracja, sklep, kilka guesthouse’ów i pole kempingowe. Dalej jest już tylko zieleń, błękit, żółć i brąz. Woda, piasek i las.

Abel Tasman - Marahau

Abel Tasman – Marahau

W Marahau świat się może kończy, ale świat o Marahau nie zapomniał. To „południowa brama” do parku narodowego Abel Tasman – najmniejszego, ale też najpopularniejszego i wyjątkowo często odwiedzanego ze względu na dostępność, łatwość tras i zwyczajnie – piękno. Jeśli ktoś szuka zatem zupełnego spokoju i braku ludzi, to są z pewnością lepsze wybory niż Abel Tasman w szczycie sezonu (np. sąsiedni Kahurangi), ale…

***

Na kładce prowadzącej przez podmokłą łąkę minąłem dwójkę turystów. Ostatnich, jakich spotkałem tego dnia. Było późne popołudnie, może 18.00. Odpływ wymalował błękitno-żółtą szachownicę niczym Klee. Dreptałem bez pośpiechu godzinę, może dwie.

Abel Tasman

Abel Tasman

Co 5-10 minut przystawałem i obserwowałem ptaki-cudaki ze śmiesznym czubkiem na głowie, które grupkami wychodziły z zarośli na ścieżkę. Przepióry kalifornijskie – pary samiec-samiczka, raz nawet cała rodzinka – płoszyły się dopiero, gdy podchodziłem na kilka metrów. Gęsi nie płoszyły się w ogóle. Stado liczyło kilkanaście sztuk. Stały niewzruszenie na jednej nodze, dziobem pracowicie wyłuskując coś z piór, obserwowały mnie chyba tylko niepostrzeżenie.

Zboczyłem ze szlaku w wąską ścieżynę i po kilkunastu metrach byłem na plaży. Zatoczka, jakich w parku Abel Tasman są dziesiątki, setki – wiele z nich znacznie ładniejszych. Była moja i tylko moja przez kilkadziesiąt minut. Przysiadłem na pniu z piwem TUI w ręce i czułem przez ten czas, jak Abel Janszoon Tasman w 1642 roku.

Przepióry w Abel Tasman

Przepióry w Abel Tasman

Holenderski żeglarz i kupiec, dowodzący statkami Heemskerck i Zeehaan Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej, zarzucił kotwicę w nocy 17 grudnia w zatoce znanej dziś jako Golden Bay. W poszukiwaniu nieznanego, wielkiego lądu na południu, stał się pierwszym Europejczykiem, który zobaczył wybrzeża Nowej Zelandii. Przybycie statków nie przeszło niezauważenie – wybrzeże płonęło maoryskimi ogniami. Następnego dnia między Holendrami a Maorysami wywiązała się jednak walka, w której zginęło czterech białych i Europejczycy wkrótce odpłynęli (historia głosi, że do statków podpłynęły 4 waka/canoe i wojownicy zadęli w muszle czy też zagrali na tradycyjnych instrumentach, więc w odpowiedzi Holendrzy uczynili to samo, co zaniepokoiło Maorysów, gdyż duchy – za jakie brali białych – powinny się ich „trąb” wystraszyć).

Abla Tasmana upamiętnia dziś pomnik na skalistym przylądku między plażą Pohara i zatoką Wainui. I nazwa parku narodowego, w którym każdy może mieć dla siebie zatokę lub plażę. I gdzie nikt go z niej nie wypłoszy.

Abel Tasman

Abel Tasman

Informacje praktyczne:

- Szlak wybrzeża Abel Tasman (Abel Tasman Coastal Track) liczy 54 km. Jest jednym z najłatwiejszych tzw. Wielkich Szlaków w Nowej Zelandii – trasa nie jest wymagająca, dobrze oznaczona; trzeba pamiętać jedynie, że kilka miejsc pokonuje się wyłącznie podczas odpływu! Nocować można w chatach/schroniskach (32 NZD $) lub na polach namiotowych (14$), ale konieczne są rezerwacje. W Parkach Narodowych absolutnie zabronione jest rozbijanie „na dziko”. Nie ma konieczności pokonywania całego szlaku (3-5 dni), ale jedyną opcją jest wtedy wynajęcie kajaka lub aqua taxi/water taxi (ok. 30 NZD) i dopłynięcie do określonego punktu, z którego chcemy rozpocząć wędrówkę.

- Park narodowy Abel Tasman słynie ze wspaniałych piaszczystych plaż, urokliwych zatoczek, rzecznych estuariów i lasów schodzących do samego morza. Niezwykle bogate jest oczywiście życie, zarówno w wodach, jak i zielonej gęstwinie. Zobaczyć tu można zarówno przepióry, gęsi, kaczki, mewy, jak i usłyszeć wachlarzówki, a nawet tui. Popularne są wycieczki kajakowe czy łodziami na wysepki Tonga Island Marine Reserve, który ciągnie się wzdłuż wybrzeży parku – można tu snorklować, zobaczyć foki, a nawet pingwiny.

- Największe atrakcje to: formacje skalne w zatoce Anapai czy też Split Apple Rock; wspaniałe plaże, jak Onetahuti lub Anchorage; zatoka Te Pukatea i podejście na Pitt Head, gdzie znajdował się maoryski fort (pa); naturalnie wyrzeźbione w skałach baseny Kleopatry (Cleopatras Pool); kajaki i zwierzaki w Tonga Island Marine Reserve.

- Wszystkie szczegóły dotyczące przepisów, opłat, godzin odpływów, wykazu miejsc noclegowych, wypożyczalni sprzętu, etc. można znaleźć na stronach Department of Conservation (DOC): http://www.doc.govt.nz/parks-and-recreation/tracks-and-walks/nelson-tasman/golden-bay/ lub Narodowej Organizacji Turystycznej Nowej Zelandii: http://www.newzealand.com/int/feature/national-parks-abel-tasman/

One comment on “Zatoka tylko dla siebie – krótka wizyta w parku Abel Tasman (atrakcje i informacje praktyczne)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook