Żołnierzyki małego Wiesia

To będzie wpis nieco sentymentalny, chociaż jest to ostatni z epitetów, jaki bym sobie przypisał. Wieluń jest zazwyczaj identyfikowany, jako miejsce wybuchu II wojny światowej, choć do masowej świadomości przebił się dopiero w ostatnich dekadach, stając ramię w ramię z Westerplatte. Znacznie mniej osób pamięta, że było to również polskie miasto królewskie. Dla mnie każda wizyta w Wieluniu to tęskna podróż do dzieciństwa.

Kluczbork dzieli od Wielunia 40 km – tyle samo, co od Opola, stolicy województwa, ponad 100-tysięcznego miasta, które dla kilkulatka jest metropolią, z kilkunastopiętrowymi blokami, komunikacją miejską, kinami. 40 kilometrów w każdą stronę, podróże w zupełnie inną Polskę.

- Na Prośnie była granica. Na północ i wschód stąd zawsze była Polska – powtarzał dziadek Wiesiek, gdy przejeżdżaliśmy w Praszce most nad niepozorną, zakrzaczoną rzeczką, która jednak stawała się niemal Wisłą, Renem i Dunajem, bo przecież dzieliła Polskę od nie-Polski, piękno od brzydoty, wielkość od małości. Za Praszką, w połowie drogi, krajobraz zaczynał wznosić się i falować nie tylko łanami zbóż; zaczynało się coś innego, kuszącego, tajemniczego; dla dziadka, który zbliżał się w rodzinne strony na pewno coś lepszego.

Wieluń - historyczne centrum z lotu ptaka, fot. Urząd Miasta Wieluń

Wieluń – historyczne centrum z lotu ptaka, fot. Urząd Miasta Wieluń

Jego Wieluń wypełniały beztroska i zabawy przy miejskich murach, a później ruiny i radzieccy żołnierze z dziesiątkami zegarków w kufajkach. Mój Wieluń był „tajemniczym ogrodem”, czyli sadem ciotki Leny z orzechami i czereśniami oblężonymi przez szpaki oraz „męskimi wypadami” z tatą, kuzynem i znajomymi nad pobliską Wartę – nieujarzmioną, z powalonymi drzewami, wielkimi, piaszczystymi łachami, zgliszczami młynów. Nad Wartę sprzed 15-20 lat jeździło się dla piękna, dzikości i spokoju, bo na osiągnięcia wędkarskie trudno było liczyć. Dziś naturalności wciąż trochę zostało, ale o rybach – silnych, wąsatych brzanach, srebrzystych kleniach, szybkich jak torpedy boleniach – pozostały już głównie wspomnienia. I nieco podobnie jest z Wieluniem.

Kostka brukowa, ta baumowata hydra polskiej przestrzeni publicznej, ścieląca Rynek była mokra po przejściu wrześniowego deszczu lub przejeździe polewaczki mającej odświeżyć wizytówkę miasta. Czyste ławki, zadbane kwietniki, działająca fontanna, kilka odnowionych kamienic – Wieluń stara się robić wrażenie. Jest w tej samej trudnej i niewygodnej sytuacji, jak dziesiątki, a może setki małych i średnich miast, siedzib powiatów i gmin, doświadczonych przez wojnę, a później politykę PRL; odartych ze skóry i symboli, obleczonych poszewką bloków wyrastających niemal w centrum; pozbawionych atrakcji, które mogłyby systematycznie i masowo przyciągać turystów; takich, które omija się obwodnicą lub zatrzymuje na godzinę; nieobleczonych lukrem parków rozrywki, największych, najlepszych, najwspanialszych; naturalnych szarością sklepów z tanią odzieżą, „wszystko po 5 złotych” i wielobranżowości. To nie zarzut, to rzeczywistość Wielunia, Kluczborka, Praszki, Kępna i Namysłowa.

Wieluń, Rynek

Wieluń, Rynek

-  Trudno precyzyjnie oszacować ruch turystyczny w Wieluniu ze względu na to, że nie ma instytucji koordynującej zbieranie danych. Bazując na statystyce Punktu Informacji Turystycznej zauważalny jest w ostatnich 4 latach systematyczny wzrost odwiedzających – informuje Joanna Skotnicka-Fiuk z Urzędu Miasta Wielunia i wskazuje na rosnącą ilość różnorodnych zapytań dotyczących tras rowerowych, szlaków kulturowych, zabytków Wielunia i okolic, historii miasta czy propozycji wystaw i imprez kulturalnych (na szczególną uwagę zasługują Dni miasta, Wędrowny Festiwal Filharmonii Łódzkiej „Kolory Polski”, a w minionych latach Europejskie Święto Bursztynu).

W ankietach i badaniach prowadzonych wśród turystów przez Urząd Miasta, Wieluń został oceniony jako „miasto czyste, zadbane, zielone i spokojne, dobrze oznakowane turystycznie„, o czym świadczy „Spacer po Wieluniu” oznakowany tablicami szlak po 24 atrakcjach miasta umożliwiający samodzielne zwiedzanie bez przewodnika (jest też w formie folderu). Spacer przez historię i wspomnienia.

Szczęśliwy Wieluń, który chlubi się tylu znakomitymi synami” pisał w XVI w. krakowski poeta, tłumacz i królewski sekretarz Andrzej Trzecieski, myśląc o Michale z Wielunia – dziekanie Akademii Krakowskiej, który zmarł podczas pieszej pielgrzymki do Grobu Świętego, Franciszku Masłowskim – filologu, pisarzu, przyjacielu Jana Kochanowskiego, Augustynie Mieleskim Rotundusie – prawniku, sekretarzu króla Zygmunta Augusta, wójcie Wilna czy Hieronimie Spiczyńskim – botaniku, tłumaczu Pisma Świętego z łaciny na polski i lekarzu królewskim.

Nie mógł znać tych nazwisk kilkuletni Wiesiu Choczaj, rocznik 1935, gdy biegał po wieluńskich parkach i bawił z kolegami w żołnierzyki. Nie mógł wiedzieć, że razem z chłopcami podtrzymywali znakomite wieluńskie tradycje wojskowe: rycerstwo ziemi wieluńskiej z własną chorągwią, z Janem Długoszem z Niedzielska (ojcem kronikarza o tym samym imieniu) uczestniczyło przecież w bitwie pod Grunwaldem. Nie mógł wiedzieć, że za kilka lat zobaczy prawdziwych żołnierzy na własne oczy, ale nie zobaczy już Wielunia, jaki znał. Dla małego Wiesia wszystko było ogromne, Wieluń też; jak wysokie drzewo, jak dąb z parku, wielki i stary, bo przecież ponad 650 lat to duuuuużo, duuuużo więcej niż cztery dziecięce latka.

Wieluń, ruiny Prochowni

Wieluń, ruiny Prochowni

Wieluń założono prawdopodobnie w połowie XIII wieku. W 1282 r. siedzibie kasztelanii nadano już prawa miejskie. W 1335 r. król Kazimierz Wielki zastaje Wieluń drewniany, a zostawia murowany. Gród opasuje 1200 m murów obronnych z dwoma bramami – w następnych dwóch stuleciach powstają baszty (sześć) i kolejne bramy. Kazimierz stawia trzy kościoły, dwa klasztory i oczywiście wznosi zamek. Wieluń staje się „orlim gniazdem” na południowo-zachodnich rubieżach Korony.

Wieluń, mury obronne i baszta Męczarnia

Wieluń, mury obronne i baszta Męczarnia

Za Jagiellonów miasto przeżywa „złoty wiek”. Działają cechy rzemieślnicze, nauczają i leczą augustianie i paulini, dzieci wieluńskich mieszczan zasiadają w ławach Akademii Krakowskiej, a kamienice zdobią renesansowe sgraffita. Na początku XVII w . powstają jeszcze kościoły i klasztory bernardynek i franciszkanów. Potop szwedzki zapoczątkowuje spadek rangi miasta znaczony pożarami i zarazami. W 1791 r. po raz kolejny płonie zamek i już nie podnosi się z ruin – na jego zgliszczach w połowie XIX w. postawiono klasycystyczny pałacyk.

Po II rozbiorze Polski Wieluń wchodzi w skład zaboru pruskiego, a od 1816 r. – rosyjskiego. Wkrótce zostają rozebrane dwie z trzech wieluńskich bram, fragmenty murów, a fosy zostają zasypane (dopiero po stu latach, po II wojnie światowej, odremontowano i odsłonięto odcinki obwarowań wzdłuż ulic Podwale, Ewangelickiej, Okólnej, Zamenhofa i przy Nowym Rynku; współcześnie zachowana jest, połączona z ratuszem, Brama Krakowska i ruiny lub rekonstrukcje baszt: Prochownia, Skarbczyk, Swawola i Męczarnia). Żadne mury nie pomogłyby jednak Wieluniowi stawić oporu temu, co spadło na miasto 1 września 1939 r. 

Wieluń po bombardowaniu niemieckim 1 września 1939 r., fot. zdjęcie arch. udostępnione przez Muzeum Ziemi Wieluńskiej

Wieluń po bombardowaniu niemieckim 1 września 1939 r., fot. zdjęcie arch. udostępnione przez Muzeum Ziemi Wieluńskiej / www.muzeum.wielun.pl

Pierwsze bomby z Junkersów Ju 87 zwanych stukasami spadły na szpital Wszystkich Świętych. – Kto mógł, to uciekał, a kto nie mógł, to na tym łóżku się spalił – mówi w filmie „Wieluń. 13 cegieł” Eugenia Choczaj. Ciocia małego Wiesia miała wtedy 17 lat. „Przydrożne krzyże były ścinane, zamykane kościoły. To, co było dla nas świętością, świetnością było niszczone” – wspominał Stanisław Sęczkowski, 1 września 1939 o rok starszy od Gieni.  „Kiedy na Westerplatte normalny żołnierz przeciwko żołnierzowi strzelał, to już dawno Wieluń był zbombardowany” – to słowa siedmioletniego wówczas Zbigniewa Chudego, jednego z ośmiu naocznych świadków sportretowanych w dokumencie „Wieluń. 13 cegieł” Sławomira Górskiego, który dotyka też późniejszego bestialstwa, okupacji, rozstrzeliwań Polaków i Żydów.

Wieluń po bombardowaniu niemieckim 1 września 1939 r., fot. zdjęcie arch. udostępnione przez Muzeum Ziemi Wieluńskiej

Wieluń po bombardowaniu niemieckim 1 września 1939 r., fot. zdjęcie arch. udostępnione przez Muzeum Ziemi Wieluńskiej / www.muzeum.wielun.pl

Centrum miasta zniszczone zostało w ok. 75 proc., a zginęło – wg różnych źródeł – ok. tysiąca lub dwóch z ówczesnych 16 tys. mieszkańców Wielunia. Ze względu na nieobecność jednostek Wojska Polskiego, celów strategicznych, przemysłowych i militarnych i organizację ataku skierowaną przeciw ludności cywilnej oraz wzięcie za cel szpitala i świątyń uznaje się go pierwszą zbrodnię wojenną nazistowskich Niemiec, sprzeczną z konwencją haską.

Wieluń, głaz upamiętniający atak 1 września 1939 r.

Wieluń, głaz upamiętniający atak 1 września 1939 r.

Bombardowanie Wielunia, rozpoczęte o 4.40 1 września 1939 r., jest dzisiaj niemal powszechnie uznawane za początek II wojny światowej. – Tak naprawdę związek ten jest kształtowany zaledwie od 10 lat. Wcześniej ten temat był raczej przemilczany, historia miasta pomijana, a świadomość społeczeństwa zniekształcana – komentuje Joanna Skotnicka-Fiuk z Urzędu Miasta Wielunia. Wieluń jest jak Warszawa, Rotterdam i Coventry.

Od Krakowskiego Przedmieścia i Bramy Krakowskiej w stronę Rynku (Placu Legionów) prowadzi ulica Królewska, nazwa godna królewskiego dawniej miasta. Po jednej stronie stoją nowe, zadbane kamieniczki, po drugiej jest park im. Żwirki i Wigury – jeden z kilku otulających historyczne centrum. Zielona pustać niemal w sercu miasta. Na skrawku parku, niemal na rogu Rynku z ziemi sterczą fundamenty. Można by je wziąć za odsłonięcie piastowskiego palatium, relikt sprzed X wieków. Wieluńska fara św. Michała Archanioła była jednak nieco starsza – datuje się ją na XIII-XIV wiek. To w kolegiacie zwoływano sejmiki ziemskie, Władysław Jagiełło wydał edykt wieluński przeciwko husytom w 1424 r., a w krypcie spoczął Jan Długosz z Niedzielska z małżonką. 1 września 1939 r. bomby zniszczyły południową nawę, rok później kościół zburzono. 200-300 m stąd symboliczny głaz upamiętnia synagogę, bo przecież podczas wojny nie istnieje żadne sacrum.

Wieluń, relikty fary św Michała

Wieluń, relikty fary św Michała

W 2014 r. przypadła 75. rocznica wybuchu II wojny światowej i Wieluń wyraźnie zaznaczył swoją obecność w mediach. Niemiecka telewizja Deutsche Welle siedmiokrotnie wyemitowała film „Atak Hitlera na Polskę. Jak rozpoczęła się II wojna światowa” jednego dnia na swoim głównym kanale oraz na kanałach regionalnych (Europa, Arabia, Ameryka). – Film jest uważany za najlepszą, jak do tej pory produkcję o tragedii Wielunia i trzeba się cieszyć, że tak duża ilość odbiorców mogła się z nim zapoznać – mówi Joanna Skotnicka-Fiuk. Monitoring mediów prowadzony przez Urząd Miasta wynotował w okolicy 1 września 132 adresy internetowe, na których znajdowały się informacje o Wieluniu, z których najwięcej było w języku niemieckim (29) i angielskim (11).

Na dość paskudnym sześcianie marketu, w samym centrum, wisiał wielki baner: 1 września 1939 – Wieluń 4.40 – Pamiętamy. Kontrast dla brzydkiej, szaro-szklanej kostki stanowił kolorowy klomb. Przypominał mi pola i łąki otaczające Kowale, Ożarów Pątnów i Dalachów, przez które rometami, jawami, a później fiatem 125 p jeździliśmy nad Wartę. Wciąż było tak samo, ale krajobraz zaczynał falować, koła grzęzły w nadwarciańskich piachach Załęcza, Bieńca i Łaszewa. Dalej pojawiały się skałki, ktoś mówił o jaskiniach, co znalazło się później w szufladce jako Załęczański Park Krajobrazowy, wygnany najdalej na północny zachód posłaniec Jury Krakowsko-Częstochowskiej, choć tu bardziej pasuje równorzędna nazwa Jury Krakowsko-Wieluńskiej.

Za kolejnymi pagórkami, w tym sielankowym krajobrazie dziecinnych wspomnień, krył się i kryje do dziś Wieluń. Dwuznacznie ładne miasteczko, w którym najważniejsze jest to, czego nie można zobaczyć.

Wieluń, rzeźba "Wieczna miłość" Wojciecha Siudmaka symbolizująca pokój i harmonię; w tle ratusz i Brama Krakowska

Wieluń, rzeźba „Wieczna miłość” Wojciecha Siudmaka symbolizująca pokój i harmonię; w tle ratusz i Brama Krakowska

Informacje:

W Wieluniu symboliczne miejsca związane z II wojną światową są położone bardzo blisko siebie, w obrębie starówki.

Do najważniejszych, istniejących zabytków należą kościoły i klasztory: Bożego Ciała, bernardynek, reformatów i św. Józefa. W dawnym klasztorze ss. bernardynek znajduje się Muzeum Ziemi Wieluńskiej posiadające zbiory archeologiczne (biżuteria z epoki brązu, średniowieczne uzbrojenie), etnograficzne (narzędzia rolnicze, stroje regionalne, dewocjonalia) i historyczne (broń biała i palna, pamiątki patriotyczne i Biblia brzeska z 1563 r., niezwykle rzadki zabytek polskiego drukarstwa). Tutaj też prezentowana jest bogata ikonografia obrazująca skutki bombardowania dokonanego przez niemieckie lotnictwo rankiem 1 IX 1939 r.

Wieluń jest mocno wpisany w europejskie szlaki kulturowe wiodące przez obszar województwa łódzkiego, w tym unikatowy szlak konny, samochodowy i pieszy bursztynowy oraz samochodowy romański (w Rudzie k. Wielunia jest kościół pw. NMP i św. Wojciecha z zachowanymi fragmentami ściany z ocio­sanego piaskowca z XII w.).

Najciekawszą imprezą odbywającą się w Wieluniu było w minionych latach Europejskie Święto Bursztynu (niestety w 2015 r. brak tego wydarzenia w kalendarzu miasta). Nawiązuje ono do przebiegu przez ten teren szlaku, którym kupcy z Imperium Rzymskiego wędrowali po bursztyn nad Bałtyk, co potwierdziły badania archeologiczne. Podczas święta odbywają się m.in.: pochody uczestników w strojach historycznych, wyścigi rydwanów, jarmarki, wioska rzemieślników, konkursy i zabawy dla najmłodszych, warsztaty, koncerty, inscenizacje historyczne.

Okolice Wielunia świetnie nadają się do wycieczek rowerowych. Największe atrakcje to:

- szlak zabytków drewnianych, na którym znajduje się 10 kościołów, m.in. w Wieluniu, Grębieniu (całe wnętrze wypełnione jest wspaniałymi renesansowymi malowidłami), Gaszynie, Popowicach i Kadłubiu, wiatrak w Kocilewie, a perłą jest dwór w Ożarowie. Pochodzący z połowy XVIII w. jest wspaniałym przykładem tradycyjnego dworu szlacheckiego. Cała budowla wykonana została z modrzewiowego drewna w stylu barokowym. Dziś stanowi siedzibę Muzeum Wnętrz Dworskich, starannie odtworzone wnętrze pokazuje jak wyglądała typowa siedziba polskiej szlachty, a ogromną popularnością cieszą się koncerty

- Załęczański Park Krajobrazowy na północnym skrawku Jury chroni malowniczy region wzgórz, wapiennych ostańców, jaskiń (rezerwat Węże), źródeł (Granatowe Źródła) i innych form krasowych, z ciekawą fauną i florą, oraz śliczny, dziki  odcinek Warty.

Na portalu www.turystyka.wielun.pl można znaleźć m.in. mapy, opisy tras turystycznych, bazę obiektów noclegowych, gastronomicznych, rekreacyjno-sportowych oraz kalendarium wydarzeń.
9 comments on “Żołnierzyki małego Wiesia
  1. Często bywam w Wieluniu, staram się uczestniczyć w różnych imprezach kulturalnych w tym mieście. Z okolic Wielunia pochodzą moi rodzice, tu mieszkają moi przyjaciele, rodzina To magiczne miasto z duszą i charakterem Ludzie też są milsi niż gdzie indziej. Bardzo ciekawy artykuł. Czekam na więcej

  2. Gówno prawda! Kolejna wojenna historia wymyślona dorabiana kilkadziesiąt lat po wojnie. Skoro mało kto w Polsce, a tym bardziej na świecie nie kojarzy Wielunia, no to trzeba reklamę zrobić. Nada się i wojna ;)
    - Po pierwsze. Może autor spróbuje wyjaśnić jakim cudem bombardowanie Wielunia mogło rozpocząć się o 4.40? Czyżby Luftwaffe opanowała podróże w czasie?
    Start pierwszego Ju-87 z I/StG 76 na bombardowanie Wielunia nastąpił dopiero ok. 5.00! Każdy kto jest tym zainteresowany, może sobie przejrzeć dzienniki działań StG 76 w BA/MA Freiburg . Tylko najwyraźniej nikt (no prawie nikt) w Polsce nie jest zainteresowany. Propaganda jest ważniejsza od prawdy :/
    Od razu zaznaczam, w 1939 roku nie było żadnej różnicy między czasem niemieckim a polskim. Czyli 5.00 w meldunkach niemieckich, oznaczała tą samą 5.00 w meldunkach polskich.
    Już nie wspomnę o takim drobiazgu że w 1939 roku żadna jednostka Stukasów nie latała w nocy. Gdyby Wieluń był bombardowany o 4.40 start I/StG 76 musiałby nastąpić ok. 4.00 czyli w ciemności.
    - Po drugie. Czy w Wieluniu 1 września były, czy też nie jednostki Wojska Polskiego, jest kwestia otwartą. Istnieją polskie (!) dokumenty z września wymieniające straty po bombardowaniu m.in. „15 samochodów parku saperów”.
    - Po trzecie. Bombardowanie Wielunia było wynikiem błędu, żeby nie powiedzieć blamażu, niemieckiego rozpoznania. Niemcy zgodnie z danymi przekazanymi przez „godnego zaufania informatora” spodziewali się istnienia tak zwanej „Schnelle Gruppe Wielun” w składzie Wołyńska BK, Dywizja C (cokolwiek to miało być) i kilka jednostek czołgów. Takie zgrupowanie zagrażało skrzydłu X armii, więc decyzja bombardowania Wielunia z punktu wojskowego była jak najbardziej słuszna i usprawiedliwiona.
    I znowu… wszystkie dokumenty (meldunki, mapy) można obejrzeć w BA/MA Freiburg. Tylko po co? Lepiej szerzeć propagandę :D
    - Po czwarte. Uznawanie nalotu na Wieluń za „pierwszą zbrodnię wojenną nazistowskich Niemiec, sprzeczną z konwencją haską” jest w najlepszym wypadku śmieszne. Rozumiem potrzebę włodarzy Wielunia żeby miasto zaistniało w świadomości społecznej, ale bez przesady :/
    Jaki cel miałby taki nalot? Oto pierwszego września Luftwaffe przeprowadza nalot terrorystyczny na miasteczko o którym mało kto w Polsce, a co tu dopiero mówić o Europie, słyszał. I kto się o tym dowie? Kogo oburzy, albo wystraszy los Wielunia?
    Internetu wtedy nie było. Telewizja była w powijakach. Radio… szczerze wątpię (chociaż może się mylę) żeby polskie radio wspomniało wtedy o Wieluniu. Prasa? Ciekawe byłoby sprawdzić czy jakakolwiek polska gazeta napisała wtedy coś o Wieluniu?
    Niemcy mają wystarczająco wiele za uszami, więc nie ma żadnej potrzeby dorzucać im jeszcze bombardowania Wielunia.

    Krótko mówiąc. Cała ta historia z bombardowaniem Wielunia z daleka śmierdzi. Ktoś w Wieluniu wpadła na pomysł żeby wypromować miasto. Jeśli nie można inaczej, to niech będzie znany jako „miejsce wybuchu II Wojny Światowej”.
    A kto wpadł na ten pomysł? Wystarczy sprawdzić kto rządził w Wieluniu 10 lat temu :D
    „Bombardowanie Wielunia, rozpoczęte o 4.40 1 września 1939 r., jest dzisiaj niemal powszechnie uznawane za początek II wojny światowej. – Tak naprawdę związek ten jest kształtowany zaledwie od 10 lat. Wcześniej ten temat był raczej przemilczany, historia miasta pomijana, a świadomość społeczeństwa zniekształcana – komentuje Joanna Skotnicka-Fiuk z Urzędu Miasta Wielunia”.
    Wiem… są zeznania świadków. Tylko że zeznania kilkadziesiąt lat po fakcie. Pamięć ludzka jest zawodna. Zresztą mogę sobie wyobrazić jak mogło to wyglądać. Do kilkudziesięcioletniej osoby wpada ekipa kręcąca film „Wieluń.13 cegieł”
    - Czy był pan/pani w Wieluniu 1 września 1939? – Tak.
    - A co się wtedy wydarzyło? – Niemcy zbombardowali miasto.
    - Kiedy to się stało? – Jakoś tak rano.
    - A może przypomina sobie pan/pani o której dokładnie? – Oj… nie pamiętam, to było tak dawno.
    - Bo wie pan/pani inni świadkowie mówią że to było około wpół do piątej. Przypomina pan/pani sobie? – A tak… rzeczywiście. Teraz sobie przypominam.

    Ale to nie Wieluń był pierwszą ofiara wojny.
    „Pierwszą ofiara wojny jest prawda” – Hiram Johnson

    • „Wystarczy sprawdzić kto rządził w Wieluniu 10 lat temu.” – nie pamiętam, kto wtedy rządził w Wieluniu, ale mnie już 30 lat temu w szkole uczyli o bombardowaniu Wielunia 1 września 1939 r.

  3. Poranna pierwsza kawa zrobiona, pora na dawkę informacji z kraju i ze świata z onetu i… miłe zaskoczenie: artykuł o moim rodzinnym Wieluniu! Dziękuję!

  4. Przez Wieluń przejeżdżam kilka razy w roku ale nigdy nie było czasu aby obejrzeć miasto na spokojnie – niemniej jednak muszę się tam kiedyś wybrać tylko pod kątem zwiedzania. Polecam też zajrzeć na http://insygnus.pl – są tu opisane dawne zamki, pałace i dwory w nowej funkcjonalności. Do niedawna w ruinie, teraz w formie prawie jak z lat świetności.

  5. A więc, masowe bombardowania, które dotknęły niemieckie miasta podczas wojny, były w pełni zasłużoną karą. Sami Niemcy nauczyli tego aliantów.

Odpowiedz na „~MikaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook