Pomnik upadku

Schlesier Ehrenmal, zwany popularnie Totenburgiem, w Wałbrzychu miał upamiętniać 177 tys. Ślązaków poległych podczas I wojny światowej, liczne ofiary wypadków górniczych oraz 25 bohaterów ruchu narodowosocjalistycznego. Budowla miała być pomnikiem „dumy i chwały”, ale dziś zostały po niej tylko ponure wspomnienia, miano „ostatniej świątyni Hitlera” i popadające w ruinę świadectwo trudnej historii, o której zapomnieli niemal wszyscy, włącznie z urzędem miasta, w którym podobno dominuje postawa, że „najlepiej gdyby (Totenburg) się rozsypał”.

„Dojdzie Pan tą ścieżką, ale proszę uważać” – mówi mężczyzna z jednego z domów przy ul. Nowowiejskiej, gdzie parkuję samochód. „Różne typy tam przychodzą” – dodał… Życzliwe ostrzeżenie sprawiło, że poszedłem zobaczyć mauzoleum dopiero za drugim razem. Z trójką znajomych.

Po kilkunastominutowym spacerze przez las wychodzi się na dużą łąkę, pośrodku której stoi prostokątny „klocek” przyciągający „różne typy”. Nie trzeba szukać potwierdzeń tych słów – wokół i w środku budowli wala się szkło z porozbijanych butelek, puszki, papiery, plastik, osmalone stropy świadczą o niejednym rozpalonym tu ognisku, a mury przyjęły dziesiątki wyznań wielkiej miłości, która przeradzała się w rozczarowanie wyrażane zamianą imienia ukochanej/go na powszechnie używane wyrazy na „k” i „ch”.

Totenburg w pochmurny dzień sprawia złowieszcze wrażenie. Prostota budowli jest wyjątkowo fascynująca – przypomina twierdzę lub wielki, kamienny sejf. Z bliska wygląda, jakby składała się z tysięcy wapiennych, szarych klocków, które są zwielokrotnioną, zminiaturyzowaną emanacją samego obiektu. Brak symboli, znaków, zdobień. Gołe mury skrywające nieznane tajemnice. Architektoniczne ożywienie wprowadzają portal wejściowy, gzymsy i arkady w środku.

Schlesier Ehrenmal w WałbrzychuŚrodek wewnętrznego dziedzińca wyznacza współcześnie wielkie palenisko. Ponad 70 lat temu stała tu kolumna z brązu płonąca wiecznym ogniem, u której cokołu ryczały cztery lwy – jak pisze prof. Janusz Dobesz w książce „Wrocławska architektura spod znaku swastyki na tle budownictwa III Rzeszy” – co mogło „oznajmiać zmartwychwstanie poległych w dzień Sądu Ostatecznego”. Totenburg strzeżony był przez podrywające się do lotu orły. Po kamiennych kulach ze swastykami, na których stały, nie został dziś ślad. Większość wiedzy o budowli uleciała zresztą wraz z dymem ze stojącej tu niegdyś kolumny. Zostały ponure wspomnienia, miano „hitlerowskiej świątyni”, strach przed przyszłością i przyszłością oraz popadające w ruinę świadectwo trudnej historii.

Pomnik powstał w latach 1936-1938 z inicjatywy Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge (VDK; Niemieckiego Związku Ludowego Opieki nad Grobami Wojennymi). Miał upamiętniać 177 tys. Ślązaków poległych podczas I wojny światowej, liczne ofiary wypadków górniczych oraz 25 bohaterów ruchu narodowosocjalistycznego. Jak pisze mgr inż. arch. Politechniki Wrocławskiej Dorota Grygiel w artykule „Schlesier Ehrenmal – pomnik  Ślązaków w Wałbrzychu” zamieszczonym w nr 35/2013 Wiadomości Konserwatorskich „Mauzoleum zostało od początku pomyślane jako pomnik upamiętniający poległych żołnierzy i bohaterów nazizmu, sugerując, że stanowią jedność, podczas gdy w rzeczywistości nic ich nie łączyło. Celowy zabieg służył wywołaniu reakcji poparcia dla nazizmu przy okazji powszechnego poparcia idei uczczenia ofiar wojennych, a dla wzmocnienia efektu również pamięci ofiar-pracy.

Schlesier Ehrenmal w WałbrzychuProjektantem pomnika został Robert Tischler – naczelny architekt VDK. W 1934 r. postawił podobną budowlę z amfiteatrem na 30 tys. osób na Górze Świętej Anny (w 1945 r. wysadzono ją w powietrze; podobny los w tym samym roku spotkał Tannenberg-Denkmal koło Olsztynka upamiętniający zwycięstwo z 1914 r. niemieckiej armii marszałka Hindenburga nad Rosjanami pod dowództwem Samsonowa), a w latach 50. XX wieku także monument w egipskim Al Alamajn (El Alamein), gdzie w dwóch wielkich bitwach w 1942 r. zginęło w sumie ok. 40 tys. niemieckich żołnierzy, a Afrika Korps feldmarszałka Rommla poniosły ostateczną klęskę.

Nationaldenkmals (Pomniki Narodowe) wznoszono wtedy wyjątkowo licznie – Pomnik Poległych z 1926 r. zachował się do dziś w Maszewie w woj. zachodniopomorskim. Miały, jak pisze mgr Dorota Grygiel „oddawać cześć poległym, ale również, a może nawet przede wszystkim, podkreślać siłę i nieprzemijalność nowej władzy”.

Tischler zaprojektował symboliczne mauzoleum na planie prostokąta o bokach długości 24,4 m na 27,8 m i wysokości 6,5 metra. Dziedziniec ukryty był przed oczami postronnych – w żółtawym wapieniu wykuto tylko niewielki otwory przypominające strzelnicze, a wejście, strzeżone przez wartę honorową SS, było szczeliną wąską niczym ucho igielne.

fot. arch. z lat 1937-1939, Wratislaviae Amici / www.dolny-slask.org.pl

fot. arch. z lat 1937-1939, Wratislaviae Amici / www.dolny-slask.org.pl

Krużganki, jak opisuje prof. Dobesz, wyłożone były marmurową, złoconą mozaiką, której dzisiaj ostały się zaledwie niewielkie fragmenty. W jednym z narożników budowli znajdowało się wejście do podziemi, w których mogły znajdować się prochy poległych, choć najbardziej prawdopodobne, że obiekt pełnił tylko funkcję cenotafu – grobowca pozornego. W innej części umieszczono m.in. skład na sztandary powiewające przez mauzoleum i insygnia używane podczas uroczystości, a także pomieszczenie techniczne do obsługi znicza z wiecznym ogniem, który był wyjątkowo skomplikowanym urządzeniem. Posiadał układ sterowania czasowego, dzięki któremu można było regulować wysokość i kolor gazowego płomienia. Uzależniony był on głównie od pory dnia i roku – ustawiano go tak, by widziano go z miasta…

Schlesier Ehrenmal musiał być widoczny; był przecież pomnikiem „dumy i chwały”. Zlokalizowano go zatem na zboczach góry Niedźwiadki, wśród ogródków działkowych między dzielnicą Nowe Miasto i Śródmieście, niemal w centrum Wałbrzycha. 60-tysięczne wówczas przemysłowe miasto było silnym ośrodkiem socjaldemokracji, a robotnicy sympatyzowali z komunistami. Przekonał się o tym – jeszcze tylko jako przewodniczący NSDAP – Adolf Hitler podczas wizyty w lipcu 1932 r. Pół roku później był już kanclerzem III Rzeszy i, jak piszą Grygiel, a także Joanna Lamparska w „Ostatniej świątyni Hitlera” (Focus Historia, 11/2012), mauzoleum miało uzewnętrzniać poparcie dla ruchu narodowosocjalistycznego, a zapewne było też swoistym prztyczkiem w nos dla wrogów.

Uroczyste otwarcie z fanfarami, marszem żałobnym „Eroica” Beethovena, z odczytami wierszy, przemówieniami i pochodami odbyło się 9 czerwca 1938 r. Mgr inż. Dorota Grygiel w „Schlesier Ehrenmal – pomnik  Ślązaków w Wałbrzychu” stwierdza, że przez 7 lat, do końca II wojny światowej, w mauzoleum prawie nic się nie działo poza wystawianiem warty honorowej i okazjonalnymi uroczystościami.  Po 1945 r. większość Nationaldenkmals podzieliła los obiektu na Górze św. Anny, ale nie ten w Wałbrzychu. Grygiel konkluduje, że oprócz przypadku „przyczynił się do tego także brak koordynacji działań, ekonomicznych motywów do rabunku, a także wystarczającej determinacji do jego zniszczenia”.

Schlesier Ehrenmal, do którego przylgnęła nazwa Totenburg (miasto poległych), zbudowano na przecięciu popularnych tras spacerowych, niedaleko boisk i amfiteatru leśnego, przez co w latach 50. XX w. jego sąsiedztwo stało się miejscem wypoczynku wałbrzyszan. Przez 20 lat pojawiały się pomysły i koncepcje jego zagospodarowania i rewitalizacji, ale żaden nie zaistniał. Od lat osiemdziesiątych mauzoleum zaczęło popadać w coraz większe zapomnienie. Masową wyobraźnią zawładnęły „tajemnicze obrzędy”, sataniści, narkomani i neonaziści, „złowroga aura”.

Schlesier Ehrenmal w WałbrzychuPlac defiladowy zarósł chaszczami, których wielkość świadczy o stanie zainteresowania władz obiektem. Większość oznak „życia” to współczesny wandalizm, który jest tylko dalekim krewnym wszystkich negatywnych konotacji wiązanych z budowlą.

Mauzoleum znajduje się nieco ponad kilometr od wałbrzyskiego Rynku, dojść tu można w 20 minut, ale niewiele osób aktualnie się na to decyduje. Miejscowi się boją, przyjezdni nie wiedzą jak – w mieście brak choćby jednego znaku wskazującego drogę do Schlesier Ehrenmal. Wałbrzych wstydzi się Totenburga. Dwoje kolejnych rzeczników prasowych Urzędu Miasta przez kilka miesięcy nie odpowiedziało na żadną z prób kontaktu mejlowego i telefonicznego – i to jeszcze na długo przed startem afery ze „złotym pociągiem”. W obliczu sprawy, którą zainteresował się cały świat, miasto zyskało darmową kampanię reklamową wycenianą na 100 mln $, a okoliczne atrakcje ściągnęły tłumy i pieniądze, mauzoleum pozostało w cieniu. W pogoni za legendą nikt nie zwrócił uwagi na rzeczywistość.

Przedstawicielka jednej z dolnośląskich organizacji zajmujących się ochroną zabytków zdradza mi w prywatnej rozmowie, że fundacja chciała uporządkować teren Schlesier Ehrenmal, a nawet przystosować podziemia mauzoleum do ruchu turystycznego i sprawić, że wałbrzyszanie – jak w latach 50. XX wieku – znów będą przychodzić tu z przyjemnością na spacery. Starali się o zgodę miasta – właściciela obiektu – na prace i nadzór nad pomnikiem. Na próżno. Wyraźnych powodów brak. Nieoficjalnie, szepty z magistratu układają się w stwierdzenie, że „najlepiej by było, gdyby się rozsypał”.

Dorota Grygiel w swojej pracy podkreśla, że „dawny pomnik Schlesier Ehrenmal w Wałbrzychu zachował się jako jeden z nielicznych przykładów pomników tego typu z okresu III Rzeszy na świecie i jedyny na terenie dzisiejszej Polski” i „bezsprzecznie posiada wartości historyczne w kontekście negatywnej pamięci zbiorowej, jest elementem dziedzictwa kulturowego – dziedzictwa trudnego, ale ważnego dla zachowania tożsamości.” Możliwe jednak, że niedługo będzie tylko trudną do usunięcia kupą kamieni.

12 comments on “Pomnik upadku
  1. Jak byłam mała to chodziłam tam z mamą i z siostrą (lata 65-70)na łąkę się opalać. Później z moim mężem i z dziećmi może dwa razy (lata 87-89). Zawsze bałam się wchodzić do środka tej budowli. Jestem ciekawa tego miejsca obecnie. Chyba wybiorę się tam na wycieczkę rowerową.

  2. Korupcja nie ma twarzy konkretnej partii. Tak będzie dopóki wszelkie stanowiska będą partyjnym łupem. I nie dotyczy jedynie PO czy PSL. Dotyczy wszystkich. Nie ma czystych, wszyscy są umoczeni, z PIS na czele.

  3. graliśmy w piłkę, puszczaliśmy latawce zrobione na szkolnych zajęciach na tym terenie a było to 50 lat temu.Jako dzieciak i moi rówieśnicy nie wiedzieliśmy nic na temat tego obiektu jeśli chodzi o jego historie. Teraz jest jakoś żal że ten obiekt tak zniszczał a mógł by przy dobrej woli ludzki stać się miejscem turystycznym dając świadectwo tamtych czasów i być miejscem nie jednych fajnych okolicznościowych imprez dla społeczeństwa tego miasta.Przecież nowe pokolenie patrząc na to dziwi się dlaczego w innych państwach dba się o takie rzeczy choć stanowiły i były związane z niechlubną historią

  4. ciekawy artykuł. W Polsce mamy jednak ogromną liczbę miejsc zapomnianych i zupełnie niepromowanych, a mogłyby przecież znacząco wzmocnić listę „miejsc do odwiedzenia”. Totenburg, Wałbrzych. Zapamiętam :)

  5. A ja pamiętam jak przez całą Szkołę Podstawową (1 na ul. Dymitrowa obecnej Limanowskiego) chodziliśmy na Mauzoleum w Dniu Wiosny palić Marzannę:) Wałbrzych nie ma rzeki do topienia, więc u nas kukłę Marzanny zawsze się paliło, piękne wspomnienia:)

  6. Szkoda mi bardzo tego obiektu. Można by przecież zadbać, pozwolić odnaleźć go przyjezdnym, etc.
    W latach dziewięćdziesiątych, kiedy uczęszczałam do pobliskiej podstawówki przy ul. Struga, która sąsiadowała bezpośrednio z lasem, gdzie znajduje się ta budowla, często tam bywaliśmy. Na polanie w pobliżu były nawet prowadzone zajęcia z WFu, a w samym obiekcie przesiadywaliśmy tłumnie. Jeszcze wtedy dało się zejść do (części) podziemi. Pamiętam, jak kolega znalazł tam jakiś hełm i poleciał podekscytowany do historyka. Nie wiem, co się ostatecznie ze znaleziskiem stało, ale sam obiekt działał na wyobraźnię. Tym bardziej szkoda, że tylko niszczeje. :(

  7. Sporo uwag, niestety.
    Przede wszystkim należy rozróżnić nazwy. Totenburg był istotnie pomnikiem poległych, zbudowanym w 1923 r. na cześć poległych Wałbrzyszan w wojnie duńskiej (1864), francuskiej (1871) i w I wojnie światowej. Centralnym punktem był obelisk z nazwiskami poległych, przeniesiony później (w 1930, gdyż pomnik był mocno zaniedbany) na cmentarz przy obecnej ul. Przemysłowej (do dziś zachowała się tylko jedna tablica).
    Hitler podjął decyzję o odbudowie pomnika, nadania mu innego charakteru (była to m.in. świątynia wierzeń pragermańskich – były m.in. mozaiki ze znakami słońca, swastyki, znaki Odyna, Thora, etc. – pamiętam je jeszcze z lat 60-tych). Ten nowy, czy może raczej rozbudowany obiekt istotnie otrzymał nazwę Schlesier Ehrenmal.
    Zresztą sam pisze pan, że pomnik poległych w Maszewie powstał w 1926 roku – a zatem 7 lat przed dojściem Hitlera do władzy (a w latach 1924 – 1930, z racji praktycznie nieistotnej reprezentacji w Reichstagu, partia hitlerowska rzeczywistych wpływów nie miała).
    Niestety, przypisywanie powstania Mauzoleum Hitlerowi jest jednym z częściej popełnianych błędów.
    Jeszcze ciekawsza jest sama lokalizacja obiektu – stoi na budynku po byłym przystanku kolejowym dawnej kopalni Hermann. Przed zbudowaniem dzisiejszego przebiegu linii kolejowej Waldenburg Dittersbach – obecnie Wałbrzych Główny – Glatz Hbf. – obecnie Kłodzko Główne, a w zasadzie tuneli pomiędzy Wałbrzychem a Świerkami (tunele budowano w latach 1890 – 1913) linia kolejowa wiodła ponad obecną ulicą Niepodległości, przechodziła wiaduktem nad obecną ul. Świdnicką i dalej, trawersując zbocze Niedźwiadków przechodziła przez płaskowyż, na którym stoi Mauzoleum, skręcając w stronę Walimia. Po zamknięciu tej kopalni (ok. 1880) i likwidacji tego odcinka linii kolejowej (warte zaznaczenia, ze była to pierwsza w całości zelektryfikowana linia kolejowa na świecie) cały teren został wykorzystany pod hałdy przez inne kopalnie (cala centralna – górna część dzielnicy Nowe Miasto, obszar dawnego stadionu pomiędzy ul. Olimpijską a Chopina oraz obszar między ul. Ceglaną a 11 Listopada to de facto hałdy).
    Wskazane w artykule ogródki działkowe powstały dopiero w okresie wojny (podobnie jak szereg innych kompleksów ogrodowych – powodem był niedostatek żywności). W okresie przed 1939 rokiem na zboczach Niedźwiadków (i dalej w stronę dworca Wałbrzych Główny) znajdował się park, mieszczący m.in. amfiteatr, stadion piłkarski oraz zespół basenów (powyżej ul. Niepodległości) wraz z obiektami sportowymi. Całość kompleksu kończyła się przy ul. Neuhaus (obecnie Nowy Dom), gdzie w budynku z numerem 3 mieścił się obiekt schroniska młodzieżowego – Waldheimstätte; były jeszcze na terenie obecnego Wałbrzycha 2 inne, podobne obiekty – prewentorium u podnóży Chełmca (na przedłużeniu obecnej ul. Piasta) oraz kompleks rekreacyjny przy ul. Olimpijskiej (baseny z lat 1909-11, stadion z lat 1913-14).

  8. Szkodz niszczejącego obiektu. I chociaż politycznie jest to „trudny” temat historii nie zmienimy. Możemy jedynie pokazywac przyczyny i skutki działań ludzi żyjących w tamtych czasach. Trzeba edukować, wyjaśniać, informować i pokazywać dokąd jeszcze jest co. I przeciez nie bedzie to pochwałą hitleryzmu, militaryzmu i nacjonaqlizmu

  9. warto by było odnowić (mauzoleum) przecież jest to obiekt historyczny ludzie z ratusza zaslaniaja się brakiem pieniędzy a powstala budowla przypominajaca ogrod jordanowski przy ul. boguslawskiego po co to komu? będzie zbierala pijana mlodziez bioraca narkotyki itd. itp. powstala arena burd i interwencji policji

    • Nie pochodzę z waszego regionu, ale możecie stworzyć stowarzyszenie tego miejsca, i jako zarejestrowany podmiot możecie występować o dotacje na utrzymanie i remonty. Koszty utrzymania takiego stowarzyszenia są żadne, tym bardziej, że zawsze znajdzie się jakiś księgowy pasjonata, który rozliczy, jakiś urzędnik który coś napisze, i inni. Jest przy tym świetna zabawa, zabićie czasu, a przy okazji wkład w kulturę NASZEJ KOCHANEJ OJCZYZNY . Pozdrawiam

  10. Jaka by nie była to jednak historia. W Norymberdze jest nadal plac i trybuna na którym odbywały się nazistowskie uroczystości, i jest utrzymany w dobrym stanie. Wiele w tym mieście jest takich budowli stworzonych przez tamten system, i restaurowanych dla kolejnych pokoleń. Gmach Sądu też.

Odpowiedz na „~esiekAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook