Mewy, róże i Kościuszko

Dla większości osób Rapperswil to spacer malowniczymi uliczkami, wizyta na zamku oraz zapach róż w nozdrzach. Dla mnie to mewy szalone niczym u Hitchcocka i tupnięcia niosące się po drewnianym moście. Oto fotograficzne mgnienia z Rapperswil, które przywołała informacja o możliwej likwidacji unikatowego Muzeum Polskiego.

***

„Jest to cudowne miejsce: na cyplu górskim, oblane dookoła jeziorem wisi miasteczko tak starożytne, że stanowi jeden numizmat; nad miasteczkiem stoi stary zamek, gdzie mieści się nasze muzeum” – pisał w styczniu 1892 r. Stefan Żeromski do narzeczonej Oktawii z Radziwiłłowiczów Rodkiewiczowej o Rapperswil.

rapperswil17Jeszcze w tym samym roku Oktawia zostaje żoną Stefana i przenoszą się do tego „cudownego miejsca” – Rapperswil. Żeromski obejmuje tu posadę zastępcy bibliotekarza książnicy Muzeum Polskiego. Górski klimat pomaga mu w walce z gruźlicą, natomiast w zamku przez kilka lat pracuje i tworzy m.in. „Rozdziobią nas kruki, wrony” czy „O żołnierzu tułaczu” i staje się jednym z najsłynniejszych Polaków wiążących swój los ze Szwajcarią. A było ich wielu, gdyż Helweci chętnie przyjmowali zarówno polskich inteligentów, twórców i naukowców, jak i tych sponiewieranych wojnami, walczących o niepodległość Rzeczpospolitej.

Adam Mickiewicz wykładał na Akademii w Lozannie i stworzył tam „Liryki lozańskie”. W Genewie mieszkali i pisali Juliusz Słowacki i Zygmunt Krasiński. Henryk Sienkiewicz podczas I wojny światowej znalazł swój azyl na drugim krańcu Jeziora Genewskiego w Vevey. Ignacy Jan Paderewski w trasy koncertowe wyruszał z Riond-Bosson koło Morges. Ignacy Mościcki pracował we Fryburgu (zmarł również w Szwajcarii), a Gabriel Narutowicz w Zurychu. W Szwajcarii szkolenia wojskowe organizował Józef Piłsudski, a niemal w każdym zakątku kraju schronienie znajdowali aktywiści, politycy, weterani powstań i wojen – jeden z nich zresztą, Władysław hr. Broël-Plater, doprowadził w 1870 roku do założenia Muzeum Polskiego w Rapperswil. W Solurze życia dokonał w 1817 r. Tadeusz Kościuszko, a od 1895 do 1927 urna z jego sercem spoczywała właśnie w przymuzealnym mauzoleum.

rapperswil06Tak jak Szwajcaria przygarniała Polaków, tak Muzeum zbierało bowiem pamiątki i wspomnienia o nich – rękopisy Mickiewicza, kopernikowskie przyrządy, portrety królów, militaria, obrazy i archiwalia. Liczono je w dziesiątkach tysięcy (m.in. 9 tys. medali i monet, 20 tys. rycin czy 92 tys. książek), a Muzeum zyskało rangę Polskiego Muzeum Narodowego i jednego z najważniejszych ośrodków polskiej historii i kultury. 95 proc. oryginalnych zbiorów zostało zniszczone podczas II wojny światowej w Warszawie, dokąd przeniesiono je w 1927 r.

Po różnych perypetiach, czasowych zamknięciach, przenosinach zbiorów, Muzeum od kilkudziesięciu lat przypomina historię Polski, wielkich Polaków, bohaterów pól walki i mistrzów pióra, związków polsko-szwajcarskich, czyniąc z Rapperswil naszą narodową forpocztę pod Alpami. Wciąż przypomina, ale nie wiadomo, jak długo, gdyż mieszkańcy i władze miasta Rapperswil-Jona opowiadają się za likwidacją muzeum. Prawdopodobnie, kosztem muzeum, rozszerzona zostanie zamkowa restauracja. O sprawie, a także akcji obrony Muzeum #iloverapperswil, można przeczytać na Onecie i Facebooku.

Niestety, swoją decyzją (choć można ją zrozumieć) rapperswilczycy niejako przekreślają napisaną przez ich rodaków historię, w której „Polak, Szwajcar, dwa bratanki”, bo – jak mówi w rozmowie z Onetem dyrektor Anna Buchmann „(Muzeum) jest wyjątkowe, bo nie jest dziełem tylko i wyłącznie polskiej emigracji. Jest dziełem Szwajcarów i Polaków”.

rapperswil18Historia to długa i bogata. Przesadzał może nieco Żeromski, nazywając Rapperswil starożytnym (jakkolwiek okolice zamieszkiwali już Celtowie i Rzymianie), ale miasto założono już w początkach XIII wieku, zamek istniał na pewno już w 1229 roku, a kamienice na urokliwym starym mieście pamiętają XVI i XVII wiek. Rapperswil – ze względu na bliskość Zurychu (40 minut samochodem lub pociągiem bądź jako przystanek w rejsie po Jeziorze Zuryskim) jest chętnie odwiedzane przez turystów, zwłaszcza w okresie kwitnienia róż, których kilkadziesiąt tysięcy cieszy oko w miejscowych ogrodach. Szkoda by było, gdyby goście miasteczka podążając jego szlakami, nie trafiali już na polskie ślady.

Większość informacji faktograficznych i historycznych zaczerpnąłem ze strony Muzeum Polskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook